Odszkodowanie za wady robót budowlanych – przełomowa uchwała Sądu Najwyższego z 13 maja 2026 r. (III CZP 25/25)

Blog

W maju 2026 r. Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów rozstrzygnął istotny spór dotyczący sposobu ustalania odszkodowania w przypadku wadliwego wykonania umowy o roboty budowlane. Uchwała w sprawie III CZP 25/25 ma duże znaczenie praktyczne – szczególnie dla inwestorów i wykonawców funkcjonujących w branży budowlanej.

Punkt wyjścia: spór o metodę ustalania szkody

Spór, który doprowadził do wydania uchwały, dotyczył fundamentalnej kwestii: czy poszkodowany inwestor może dochodzić odszkodowania odpowiadającego kosztom naprawy wad, mimo że tych kosztów jeszcze nie poniósł.

Problem ten został wcześniej dostrzeżony przez Sąd Apelacyjny w Szczecinie, który w 2024 r. skierował pytanie prawne do Sądu Najwyższego. Wątpliwości wynikały z rozbieżności w orzecznictwie – część sądów dopuszczała tzw. metodę kosztorysową (opartą na przewidywanych kosztach naprawy), podczas gdy inne wymagały wykazania rzeczywistej szkody w sensie majątkowym.

Uchwała SN: koniec automatyzmu „kosztorysowego”

Sąd Najwyższy w uchwale z 13 maja 2026 r. jednoznacznie przesądził, że „Odszkodowanie za szkodę wynikłą z nienależytego wykonania zobowiązania z umowy o roboty budowlane nie może zostać ustalone jako równowartość kosztów usunięcia wad.” 

Jest to wyraźne odejście od powszechnego w praktyce podejścia, w którym wysokość roszczenia była utożsamiana z kosztorysem hipotetycznych prac naprawczych.

Dlaczego SN odrzucił metodę kosztorysową?

W uzasadnieniu wcześniejszego postanowienia (III CZP 44/24), które poprzedziło uchwałę, Sąd Najwyższy szczegółowo przeanalizował problem i wskazał kilka kluczowych argumentów:

  1. Podstawą odszkodowania jest rzeczywisty uszczerbek – zgodnie z art. 361 i 363 k.c. szkoda powinna być ustalana poprzez porównanie stanu majątku przed i po zdarzeniu (tzw. metoda dyferencyjna). 
  2. Kosztorys nie zawsze odzwierciedla szkodę – może bowiem prowadzić do zawyżenia roszczenia, szczególnie gdy poszkodowany nie zamierza usuwać wad. 
  3. Ryzyko bezpodstawnego wzbogacenia – przyznanie odszkodowania odpowiadającego kosztom naprawy bez jej wykonania może prowadzić do sytuacji, w której inwestor zachowuje wadliwy obiekt i jednocześnie otrzymuje środki na jego naprawę. 

Co to oznacza w praktyce?

Uchwała ma istotne konsekwencje dla sporów budowlanych:

  1. Koniec automatycznego dochodzenia kosztów naprawy. Sam kosztorys, nawet sporządzony przez biegłego, nie wystarczy do wykazania wysokości szkody.
  2. Znaczenie realnego uszczerbku - kluczowe staje się wykazanie, o ile spadła wartość obiektu lub jaki faktyczny uszczerbek poniósł inwestor.
  3. Znaczenie decyzji inwestora - jeżeli inwestor nie zamierza usuwać wad, trudno będzie uzasadnić roszczenie oparte na kosztach ich usunięcia.
  4. Większe znaczenie dowodów rynkowych - w praktyce wzrośnie rola opinii biegłych określających spadek wartości nieruchomości, a nie tylko koszt prac naprawczych.
  5. Czy metoda kosztorysowa całkowicie znika? Uchwała nie oznacza, że koszty naprawy nigdy nie będą brane pod uwagę. Z analizy stanowiska SN wynika raczej, że mogą one mieć znaczenie pomocnicze, ich zastosowanie zależy od charakteru szkody (czy ma charakter definitywny, czy wymaga usunięcia), nie mogą jednak stanowić automatycznej podstawy zasądzenia odszkodowania.

Podsumowanie
Uchwała III CZP 25/25 to istotna korekta dotychczasowej praktyki. Sąd Najwyższy jasno odrzucił uproszczone podejście utożsamiające szkodę z kosztami naprawy i przywrócił centralne znaczenie klasycznej, dyferencyjnej koncepcji szkody. Dla praktyków oznacza to konieczność bardziej precyzyjnego konstruowania roszczeń oraz większego nacisku na wykazanie rzeczywistego uszczerbku majątkowego. W wielu sprawach może to prowadzić do zmiany strategii procesowej – zarówno po stronie inwestorów, jak i wykonawców.

X-DREAM.pl