Prawomocna wygrana dla podwykonawcy: sąd uznał, że generalny wykonawca bezpodstawnie nie zapłacił za wykonane roboty

Blog

Wyrokiem z 1 lipca 2026 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach (sygn. akt V AGa 616/24) oddalił apelacje obu stron i prawomocnie potwierdził korzystne dla naszego klienta rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego w Katowicach (sygn. akt XIV GC 115/22).

To zwieńczenie wieloletniego sporu, w którym reprezentowaliśmy podwykonawcę robót budowlanych (a następnie syndyka jej masy upadłości) – w sprawie o zapłatę ponad 330 000 zł za prace wykonane przy dużej inwestycji przemysłowej.

Podwykonawca wykonał prace, generalny wykonawca nie zapłacił

„KOMABUD” jako podwykonawca zrealizował na zlecenie generalnego wykonawcy roboty budowlano-montażowe przy budowie chłodni wentylatorowej wraz z pompownią wody obiegowej – elemencie większego projektu przemysłowego. Wartość kontraktu wynosiła 1 125 000 zł netto. Prace zostały wykonane i odebrane przez generalnego wykonawcę protokołami odbioru, bez zastrzeżeń co do jakości. Wystawione z tego tytułu faktury – na 300 000 zł oraz 30 000 zł za roboty dodatkowe – generalny wykonawca podpisał, lecz nie zapłacił.

Próba „wyzerowania” faktury karami umownymi

Zamiast zapłaty generalny wykonawca złożył oświadczenia o potrąceniu, próbując skompensować niemal całą należność jednostronnie naliczonymi karami umownymi: za rzekome opóźnienie w realizacji robót (112 500 zł), za nieprzekazanie certyfikatu ubezpieczenia OC (137 000 zł) oraz roszczeniem odszkodowawczym „przerzuconym” z tytułu kary, jaką inwestor nałożył na samego generalnego wykonawcę (74 000 zł). Łącznie kwoty te przewyższały wartość dochodzonych faktur i w praktyce miały doprowadzić do całkowitego wyzerowania zobowiązania wobec podwykonawcy.

Sąd: kara umowna to nie odpowiedzialność bezwarunkowa

Sąd Okręgowy w Katowicach szczegółowo zbadał przyczyny opóźnienia i ustalił, że rzeczywiste opóźnienie wyniosło 16 tygodni, a nie – jak twierdził generalny wykonawca – 27 tygodni. Istotna część tego opóźnienia wynikała z okoliczności niezależnych od podwykonawcy: wstrzymania prac przez inspektora nadzoru z powodu warunków atmosferycznych oraz oczekiwania na decyzję inwestora co do sposobu usunięcia nieprzewidzianych przeszkód w gruncie. Sąd przypomniał zasadę istotną dla każdego przedsiębiorcy budowlanego: kara umowna zabezpiecza odpowiedzialność za nienależyte wykonanie zobowiązania z winy dłużnika, a nie funkcjonuje jako gwarancja bezwarunkowa – wykonawca nie odpowiada za opóźnienie spowodowane działaniami lub zaniechaniami zamawiającego ani okolicznościami od niego niezależnymi.

Kary rażąco wygórowane – sąd je zmiarkował

Sąd uznał również, że łączna wysokość naliczonych kar (blisko 30% wynagrodzenia umownego) była rażąco wygórowana w stosunku do rzeczywiście poniesionej szkody, a jednostronne ukształtowanie umowy – w której tylko generalny wykonawca miał prawo naliczać kary, wypowiadać umowę czy od niej odstąpić – ocenił dodatkowo jako sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Ostatecznie za uzasadnione sąd uznał kary w łącznej wysokości 116 000 zł, a nie – jak chciał generalny wykonawca – ponad 330 000 zł.

Efekt: ponad 400 000 zł i prawomocne zwycięstwo

Sąd zasądził na rzecz naszego klienta 184 000 zł oraz 30 000 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie w transakcjach handlowych, liczonymi od listopada i grudnia 2017 r., a także zwrot kosztów procesu, obciążając generalnego wykonawcę również częścią opłaty sądowej. Łącznie same odsetki wynoszą na dzień dzisiejszy ponad 230 000 zł!

Obie strony złożyły apelacje – generalny wykonawca kwestionując zasądzoną kwotę, a nasz klient domagając się uwzględnienia powództwa w pełnej wysokości. Sąd Apelacyjny w Katowicach oddalił obie apelacje, w całości potwierdzając rozstrzygnięcie i dodatkowo zasądzając na rzecz naszego klienta zwrot kosztów postępowania apelacyjnego. Wyrok jest prawomocny. Warto podkreślić, że w toku sporu podwykonawca ogłosił upadłość – od pewnego etapu postępowanie w jej imieniu prowadził syndyk masy upadłości. Mimo to konsekwentnie kontynuowaliśmy sprawę, dzięki czemu odzyskane środki trafią do masy upadłości z korzyścią dla wierzycieli spółki. To dobra ilustracja tego, że upadłość kontrahenta nie kończy drogi do odzyskania należności – wręcz przeciwnie, syndyk ma obowiązek i realną możliwość dochodzenia takich roszczeń.

Co to oznacza dla Twojej firmy budowlanej?

To nie odosobniony przypadek. W branży budowlanej naliczanie wygórowanych kar umownych i potrącanie ich z należnym wynagrodzeniem to jeden z najczęstszych sposobów, w jaki generalni wykonawcy lub inwestorzy próbują uniknąć zapłaty za wykonane roboty. Z naszego doświadczenia wynika, że:

  • kara umowna nie jest należna bezwarunkowo – wykonawca nie odpowiada za opóźnienia, których przyczyną są okoliczności leżące po stronie zamawiającego lub od niego niezależne;
  • kary rażąco wygórowane w stosunku do wynagrodzenia lub rzeczywistej szkody podlegają miarkowaniu przez sąd (art. 484 § 2 k.c.);
  • jednostronnie ukształtowane umowy, w których tylko jedna strona ma prawo naliczać kary i odstępować od kontraktu, mogą zostać ocenione jako sprzeczne z zasadami współżycia społecznego;
  • nawet wieloletni spór i upadłość spółki nie przekreślają szans na odzyskanie należności.

Jeżeli Twoja firma budowlana zmaga się z nieuregulowanymi fakturami, bezpodstawnie naliczonymi karami umownymi lub próbą „wyzerowania” wynagrodzenia przez generalnego wykonawcę czy inwestora – zapraszamy do kontaktu. Reprezentujemy przedsiębiorców budowlanych na każdym etapie sporu: od analizy umowy i negocjacji, przez postępowanie sądowe, aż po egzekucję prawomocnego wyroku.

X-DREAM.pl