Szpital unieważnił przetarg, bo minął termin na wykonanie umowy. KIO: to nie wystarczy!

Blog

Krajowa Izba Odwoławcza w wyroku z 29 lipca 2026 r. w całości uwzględniła nasze odwołanie wniesione w imieniu spółki z branży IT — i nakazała zamawiającemu (publicznemu szpitalowi) unieważnienie decyzji o unieważnieniu przetargu na system cyberbezpieczeństwa oraz powtórzenie badania i oceny ofert. 

Sprawa dotyczyła części przetargu na zakup elementów cyberbezpieczeństwa (system PAM), finansowanego ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Oferta naszej klientki była najkorzystniejsza cenowo spośród czterech złożonych ofert. Zamawiający miał jednak inny plan.

Jak doszło do sporu?

  1. Zamawiający otwiera oferty i wzywa wykonawcę do wyjaśnienia rażąco niskiej ceny.
  2. Kilkanaście dni później odrzuca jego ofertę i unieważnia postępowanie.
  3. Wykonawca składa odwołanie do KIO.
  4. Zamawiający sam uwzględnia to odwołanie, przyznając, że wezwanie i odrzucenie oferty były wadliwe.
  5. Zamiast dokończyć postępowanie z wykonawcą, zamawiający wszczyna drugie, odrębne postępowanie na ten sam przedmiot zamówienia.
  6. Miesiąc później zamawiający po raz drugi unieważnia postępowanie, tym razem powołując się na upływ pierwotnego terminu realizacji zamówienia jako rzekomą niemożliwość świadczenia.
  7. Kilka dni później zamawiający podpisuje umowę z wykonawcą wyłonionym w drugim postępowaniu.
  8. Nasza klientka składa kolejne odwołanie do KIO.

Argument, który nie przekonał Izby

Zamawiający twierdził, że skoro pierwotny termin wykonania umowy już minął, świadczenie stało się niemożliwe w rozumieniu art. 387 § 1 k.c., a więc postępowanie trzeba unieważnić na podstawie art. 255 pkt 6 ustawy Pzp.

KIO się z tym nie zgodziła. Upływ terminu określonego datą kalendarzową nie czyni świadczenia niemożliwym — to zwykłe opóźnienie, a nie pierwotna i trwała przeszkoda, o której mowa w kodeksie cywilnym. Termin realizacji można wydłużyć aneksem do umowy na podstawie art. 455 Pzp, a zamawiający dobrze o tym wiedział: już miesiąc wcześniej otrzymał aneks do umowy o dofinansowanie z KPO, który pozwalał wydłużyć realizację inwestycji o kilka tygodni. Mimo to unieważnił postępowanie, nie wspominając w uzasadnieniu ani słowem o tym aneksie.

Izba zwróciła też uwagę, że to sam zamawiający doprowadził do upływu terminu — przez wadliwe wezwanie do wyjaśnień i bezzasadne odrzucenie oferty, co sam zresztą przyznał, uwzględniając wcześniejsze odwołanie. Nie można unieważniać postępowania z powodu okoliczności, do której samemu się przyczyniło.

Na marginesie Izba odnotowała jeszcze jedno: zamiast rozwiązać spór z wykonawcą, zamawiający wszczął drugie postępowanie na ten sam przedmiot i zdążył w nim podpisać umowę z innym wykonawcą. Zdaniem Izby takie mnożenie decyzji niczego nie rozwiązuje, a tylko komplikuje sytuację zamawiającego.

Co to oznacza w praktyce?

Wyrok to konkretna wskazówka dla wykonawców, którzy spotykają się z unieważnieniem przetargu tłumaczonym upływem terminu realizacji. Sam upływ terminu kalendarzowego nie jest samoistną podstawą do unieważnienia postępowania, zwłaszcza gdy zamawiający miał możliwość aneksowania umowy i sam przyczynił się do opóźnienia.

X-DREAM.pl